Fabiański popełnił dwa koszmarne kiksy w lidze mistrzów.
Pierwszy raz Fabiański pomylił się na początku, gdy Silvestre Varela dośrodkował z prawego skrzydła. Portugalski skrzydłowy nie zagrał zbyt mocno, ale polski bramkarz zamiast złapać piłkę, wepchnął ją sobie do bramki.
W drugiej połowie Fabiański bezmyślnie złapał piłkę po podaniu Sola Campbella. Sędzia podyktował rzut wolny pośredni, który Portugalczycy szybko rozegrali i zdobyli drugą bramkę.
Polak zagrał w Porto, bo pierwszy golkiper Arsenalu Manuel Almunia leczy palec. Trener Arsene Wenger mówił we wtorek, że uważa 25-letniego Polaka za bramkarza topowego, o wielkich możliwościach.
Starał się go podbudować, bo ostatni występ Fabiańskiego zakończył się katastrofą. Trzy tygodnie temu w Pucharze Anglii Polak bronił bardzo niepewnie, po jego błędzie Stoke strzeliło pierwszego gola, potem dołożyło dwa i wyeliminowało Arsenal.
Almunia także popełnia błędy, Wenger zdaje się coraz niżej cenić swoich bramkarzy. Tuż przed końcem okna transferowego próbował kupić bramkarza Thomasa Soerensena ze Stoke.
źródło: sport.pl