Mimo dużych utrudnień w ruchu lotniczym czwartkowe mecze półfinałowe piłkarskiej Ligi Europy: Hamburger SV – Fulham i Atletico Madryt – Liverpool odbędą się zgodnie z planem. Szczególnie ciekawie zapowiada się spotkanie w stolicy Hiszpanii.
Chmura pyłu wulkanicznego znad Islandii, która przemieściła się w kierunku kontynentalnej części Europy, paraliżuje ruch lotniczy, a tym samym podróże piłkarzy do innych krajów.
Z tego powodu pod znakiem zapytania stanęły m.in. pierwsze mecze półfinałowe Ligi Europy. Ostatecznie jednak działacze UEFA poinformowali w poniedziałek po południu, że spotkania odbędą się zgodnie z planem. Angielskie zespoły Liverpool i Fulham, które w czwartek wystąpią w roli gości, muszą wybrać alternatywną możliwość dotarcia na kontynent – podróż promem lub pokonanie kanału La Manche tunelem.
Szczególnie ciekawie zapowiada się konfrontacja Atletico Madryt z Liverpoolem. Wprawdzie hiszpański zespół spisuje się przeciętnie w rozgrywkach Primera Division, ale w Lidze Europejskiej kroczy od sukcesu do sukcesu. W ćwierćfinale wyeliminował inną hiszpańską drużynę – Valencię (2:2, 0:0).
Największym smaczkiem rywalizacji Atletico z Liverpoolem miał być występ gwiazdy „The Reds” Fernando Torresa, w przeszłości zawodnika madryckiego klubu. Ostatecznie Hiszpan jednak nie zagra przeciwko swojemu byłemu pracodawcy – z powodu kontuzji będzie pauzował aż sześć tygodni.
W drugiej parze Hamburger SV zmierzy się z rewelacją rozgrywek – FC Fulham. W poprzednich rundach londyńczycy wyeliminowali obrońcę trofeum – Szachtar Donieck, słynny Juventus Turyn oraz aktualnego mistrza Niemiec – VfL Wolfsburg.
Z kolei drużyna z Hamburga będzie chyba najbardziej umotywowanym zespołem w tej fazie rozgrywek. Finał LE – 12 maja – odbędzie się bowiem na stadionie HSV.
źródło: sport.onet.pl