Barcelona z łatwością i w niezłym stylu zapewniła sobie awans do finału klubowych mistrzostw świata. W półfinałowym meczu turnieju na stadionie w Abu Zabi „Blaugrana” pokonała Club Atlante Cancun 3:1 po golach Busquetsa, Messiego i Pedro.

Zaczęło się sensacyjnie. Mało znany kibicom meksykański klub już po 5 minutach prowadził z wielką Barceloną! Po błędzie obrońców i prostopadłym podaniu do piłki doszedł Rojas. Wykorzystał, że z bramki wybiegł Valdes i efektownym lobem skierował piłkę do siatki.

Na Barcelonie nie zrobiło to większego wrażenia. Podopieczni Pepa Guardioli rozpoczęli grę od środka i zaczęli grać, jakby wciąż był remis. Widać było po nich duży luz, konsekwencję, a przede wszystkim niesamowitą pewność siebie. Hiszpanie grali tak, jakby po prostu wiedzieli, że muszą strzelić rywalom kilka goli.

Po kilkunastu minutach gry statystyka posiadania piłki była porażająca. 80 procent czasu gry przy piłce byli gracze Barcelony. Atlante musiało się cieszyć pozostałymi 20 procentami, które pożytkowali głównie na odkopnięcie piłki jak najdalej od bramki.

Barca grała jak w transie, „klepiąc” piłkę pomiędzy bezradnymi Meksykanami, ale gole długo nie padały. Aż do 35 minuty. Wtedy to rzut rożny wykonywał Xavi. Dośrodkował mocno na głowę Yaya Toure, który zgrał piłkę do środka pola karnego. Tam był już Busquets. Przyłożył nogę do spadającej piłki i skierował ją do siatki. Było 1:1.

Kolejne gole padły dopiero po przerwie. Nieco zniecierpliwiony Pep Guardiola tuż po przerwie posłał do boju cudownie wyleczonego Lionela Messiego. Ten odwdzięczył mu się jak tylko mógł najszybciej. Dostał piłkę od Ibrahimovicia na środku pola karnego i pokazał dlaczego przez wielu uważany jest za najlepszego piłkarza na świecie. Przy pierwszym dotknięciu piłki przyjął ją miękko prawą nogą. Przy drugim podprowadził lekko omijając jednocześnie bramkarza, aby przy trzecim dotknięciu futbolówki bez cienia litości, jak wytrawny snajper skierować ją do siatki Vilara.

Była 56 minuta i wiadomo było, że ten mecz może wygrać tylko jedna drużyna – Barcelona.

Dla pewności gracze Guardioli strzelili jeszcze jednego gola. Tym razem akcją popisał się Iniesta. Zszedł z lewego skrzydła w pole karne, poszedł na pojedynek z obrońcą, a w momencie, gdy stoperzy wychodzili z pułapką ofsajdową podał piłkę do wbiegającego w tempo Pedro Rodrigueza. Ten nagle znalazł się sam jak palec w polu karnym i mając przed sobą tylko bramkarza strzelił bezczelnie w jego krótki róg. Akcja-marzenie.

Rozluźniona Barcelona stworzyła sobie jeszcze kilka dobrych okazji, ale zmarnowali je m.in. Messi, Krkić (aż trzy razy!) i Ibrahimović. Kontaktowego gola mogli strzelić jeszcze Meksykanie, ale po błędzie Pique strzał Marqueza wybronił Valdes.

Barca po tym zwycięstwie ma otwartą drogę do finału. Zmierzy się w nim z Estudiantes La Plata. Pojedynek odbędzie się w sobotę o 17:00 polskiego czasu na stadionie Sheikh Zayed Stadium w Abu Zabi.

źródło: sport.interia.pl



Author:
Time:
środa, Grudzień 16th, 2009 at 22:58
Category:
Liga Hiszpańska
Comments:
You can leave a response, or trackback from your own site.
RSS:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
Navigation:

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.