Co tu dużo pisać. Mistrz Polski został w Białymstoku stłamszony, nie potrafił przeprowadzić groźniejszej akcji. Sam Brożek również nie był widoczny. Trudno jednak żeby był, skoro to białostoczanie mieli częściej piłkę przy nodze. Gdy już wiślacy przedostali się pod pole karne gospodarzy, fatalnie marnowali cały wysiłek.
- Dramat. Druga połowa należała do Jagiellonii. Przycisnęła nas. Przede wszystkim grali piłką na naszej połowie, czego my nie potrafiliśmy na ich. Dlatego tak to wyglądało. Wydawało mi się, że po pierwszych 15 minutach wyglądamy dobrze, natomiast później niepotrzebnie się cofnęliśmy i byliśmy w kłopotach – powiedział Brożek, cytowany przez oficjalną stronę internetową Białej Gwiazdy.
Co gorsza, snajper Białej Gwiazdy nie wie, dlaczego on i jego koledzy grają ostatnio tak słabo. Nie jest również w stanie powiedzieć, kiedy w końcu trafi do siatki rywala.
źródło: sport.wp.pl