Wyniki ostatnich sparingów wskazują, że Japonia i Kamerun nie odegrają znaczących ról w piłkarskich mistrzostwach świata w RPA. Do ich pierwszego w historii bezpośredniego meczu w finałach MŚ dojdzie w poniedziałek, 14 czerwca, w Bloemfontein (godz. 16.00).
Znacznie wyżej w grupie E oceniane są szanse europejskich zespołów – Holandii i Danii.
Przed 20 laty Kamerun, w składzie z fenomenalnym Rogerem Milą, dotarł do ćwierćfinału mundialu we Włoszech. Teraz turniej rozgrywany jest na afrykańskim kontynencie, a mimo to trudno spodziewać się, aby „Nieposkromione Lwy” zaszły tak wysoko.
Kameruńczycy dotychczas trzykrotnie rywalizowali z Japończykami, ale nigdy nie wygrali. Nie zwyciężą również w RPA, jeśli nadal tak fatalnie będą prezentować się w grze obronnej. Z Serbią (3:4) wszystkie bramki stracili w pierwszej połowie, niewiele lepiej było w przegranym sparingu z Portugalią 1:3. Wcześniej zanotowali kilka remisów, w tym z broniącymi tytułu mistrzowskiego Włochami.
Co nas czeka w grupie E?
Słabiutko w potyczkach kontrolnych spisują się azjatyccy zawodnicy. Po czterech porażkach z rzędu, bezbramkowo zremisowali z Zimbabwe. W ostatnich pięciu meczach Japończycy strzelili jednego gola.
W obu ekipach brakuje dobrej atmosfery. Niedawno Milla zaatakował kameruńskiego gwiazdora Samuela Eto’o twierdząc, że nie zrobił jeszcze nic dobrego dla reprezentacji swego kraju, a dobrze gra tylko w klubach (Barcelona, Inter Mediolan).
Takich wątpliwości nie ma francuski selekcjoner Kameruńczyków Paul Le Guen: „Esto’o jest kapitanem naszej drużyny i jednym z najlepszych piłkarzy na świecie”.
Zachęcamy do śledzenia wszelkich statystyk dotyczących meczu Japonia – Kamerun i zapraszamy do wspólnej zabawy! W naszym serwisie można oceniać piłkarzy – wybierz zatem najlepszych!
Zaniepokojeni są też fani „Niebieskich Samurajów”. W ich kadrze brakuje napastników z prawdziwego zdarzenia, dlatego być może „przekwalifikowany” zostanie 24-letni pomocnik CSKA Moskwa Keisuke Honda. W nowej roli wystąpił w potyczce z Zimbabwe. „Gola jeszcze nie strzeliłem, ale stworzyłem sytuacje partnerom” – powiedział Honda.
źródło: sport.onet.pl