Już na pierwszy rzut oka widać, że goście z pobytu w Polsce podczas losowania grup EURO 2012 będą zadowoleni.
Na lotnisku przyjemne „Welcome”. Szybko się człowiekiem zaopiekują i grzecznie, miło doprowadzą do samochodu, a potem już prosto do „Mariottu”. Trasa jest przyjemna – a co najważniejsze – udekorowana flagami Polski, Ukrainy i Unii Europejskiej. Pierwszy kontakt z Polską jest zatem bardzo miły.
Drugi – ten w hotelu „Mariott” jest jeszcze lepszy. Wiadomo, hotel klasa, ludzie mili, standard odpowiedni. Sobotnio-niedzielni goście losowania na pewno wywiozą miłe doświadczenia. Impreza ta to promocja naszych krajów – Polski i Ukrainy.
czytaj dalej
Na EURO 2012 najwięcej mają do wygrania właśnie Polacy. Polskie miasta, polska gościnność i tradycja polska . Mecze się zaczną i skończą. Możemy zawieść, lub osiągnąć sukces. Jest to bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsze jest przekonanie kibiców, ludzi z całej Europy, że do Polski warto przyjeżdżać, że ludzie u nas są mili, że mamy wspaniałą młodzież i piękne dziewczyny, dobrą kuchnię, dobre polskie dania, że umiemy ludzi ugościć i dobrze zabawić.
Oczywiście, nie wszystko pewnie będzie „cacy”, niejedno pewnie nawali, ale to normalne. Jest czas na korekty. Prawdziwa inwazja zacznie się w czerwcu 2012 roku.
„Grup śmierci” raczej nie będzie. Losowanie jest tak skonstruowane, że bardziej można mówić o dystrybucji drużyn, niż o ślepym losie (za moich czasów żadnych rozstawień nie było i można było trafić rzeczywiście do „grupy śmierci” np. z Holandią i Anglią). I całe szczęście. Na „naszym” Euro chcemy mieć samych najlepszych.
Jak my na nim wypadniemy? Na razie za wcześnie na prognozę. Zaczęliśmy od Pucharu Króla w Tajlandii. Droga jest długa, kręta, wyboista i pełna niespodzianek. Dzisiaj jesteśmy przekonani, że Franek Smuda potrafi nas przez nią przeprowadzić. Znając go od wielu lat, jestem przekonany, że zdanie nie przerasta jego możliwości. Pod jednym warunkiem: Smuda musi być zawsze sobą, nie może dać się zmienić, wygładzić.
źródło informacji: INTERIA.PL